Kto chce zatopić samorządy?

Samorząd gminny ma zadania określone w ustawie o samorządzie gminnym, które dotyczą podstawowych potrzeb obywateli. Państwo może sobie pozwolić, w stabilnej sytuacji bezpieczeństwa w regionie, na rezygnację z zakupu drogich samolotów bojowych,  ale nie może zrezygnować z wywozu śmieci, oświetlenia ulic czy prowadzenia szkół na swoim obszarze. A takimi „obywatelskimi sprawami” zajmuje się właśnie samorząd lokalny.

Działania samorządu opierają się w zakresie budżetu na ustawie o finansach publicznych i corocznym budżecie państwa. To z tych dokumentów wynika, ile środków w danym roku jakaś gmina może na co przeznaczyć. To oczywiste uproszczenie, ale w sposób wystarczający pokazujące działanie mechanizmów finansowych. Każdy wójt projekt kolejnego budżetu wykonuje po uzyskaniu od ministerstwa finansów (izby obrachunkowe) prognozy przychodów podatkowych. Oczywiście te prognozy są korygowane w trakcie roku budżetowego, ale korekta taka nie jest większa niż 2–3% w skali roku. Istotnym czynnikiem zabezpieczania środków dla samorządów są subwencje oświatowe, które teoretycznie powinny wystarczyć na utrzymanie szkół.

Ważnym elementem, który ma wpływ na tworzenie gminnego budżetu, są ograniczenia wynikające z mechanizmów zabezpieczających samorząd przed finansową plajtą. W skrócie gmina nie może zadłużyć się bardziej, niż jest w stanie spłacić w trakcie roku i w okresie kilku lat kolejnych. Nad tymi mechanizmami i poprawnością przygotowania i realizacji budżetu gminnego czuwają Regionalne Izby Obrachunkowe, które w sytuacjach kryzysowych mogą, w zastępstwie samorządów, wprowadzić odgórnie zmiany do budżetu lub cały budżet dla jednostki samorządu terytorialnego.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że chciałbym, abyście Państwo zrozumieli, że tworzenie budżetu i gminne finanse to bardzo złożone i odpowiedzialne zadania każdej władzy lokalnej. Często taki budżet „ociera się” o granice ustalone przez przepisy, bo każdy wójt czy prezydent chciałby jak najwięcej zrealizować inwestycji na swoim terenie.

W 2019 roku władza państwowa walczy o przedłużenie swojej kadencji na kolejne lata. Najprostszym mechanizmem do utrzymania poparcia jest rozdawnictwo. Najlepiej daje się nie swoje pieniądze, a cudze. Zgodnie z tą logiką w trakcie roku budżetowego wprowadzono likwidację dla osób do 26-go roku życia podatku od wynagrodzeń. Ta ulga podatkowa zmniejszy w 2019 roku i następnych latach dochody samorządów. O ile? Ano tak do końca nie wiadomo, bo ustawodawca tak się spieszył, że do dziś gminy nie mają danych z izb obrachunkowych. Podobny mechanizm władza państwowa zastosowała przy podwyżkach od września dla nauczycieli. Dała podwyżki, ale subwencja oświatowa jest na tym samym poziomie. Ta subwencja nigdy nie wystarczała do prowadzenia szkół. Moja gmina do każdej złotówki dokłada ponad 1,5 zł. Dzięki nowemu pomysłowi w trakcie roku budżetowego ta dopłata „podskoczy” o kilka groszy.

Ktoś zapyta, co to jest kilka groszy? Owszem dla budżetu gminy, która po latach inwestowania w infrastrukturę jest zadłużona, te „kilka groszy” mogą oznaczać przekroczenie progów bezpieczeństwa ustalonych przez to samo państwo, które dziś zabiera z lokalnych budżetów. Gdyby nowe obciążenia wprowadzano od kolejnego roku budżetowego, to samorządy miałyby szansę przewidzieć skutki i ograniczyć swoje wydatki. Jednak dziś tego mechanizmu nie mogą zastosować.

Dlaczego państwo, które powinno dbać o samorządy zabezpieczające podstawowe potrzeby obywateli, próbuje je zniszczyć? Nie wszystko da się wytłumaczyć logiką kolejnych wyborów. Ja pamiętam wypowiedź premiera Jarosława Kaczyńskiego z okresu jego rządów, w której bardzo negatywnie wypowiadał się o lokalnych samorządach. Co więcej, wspomniał o systemie, który obowiązywał w Polsce przed 1990 rokiem. Wtedy gminne rady narodowe nie decydowały o niczym, a inwestycje na terenie gmin robił wojewoda. Wtedy tamta wypowiedź była trochę śmieszna i pokazująca resentymenty osoby, która nie rozumie zmian w Polsce. Dziś z tamtej wypowiedzi bym się już nie śmiał.

Do 2015 roku samorządy działały doskonale. Jednak ta obecna władza pokazała już na przykładzie stadniny koni w Janowie Podlaskim, że potrafi zniszczyć coś, co działa doskonale. Ostatnie pomysły Prawa i Sprawiedliwości potwierdzają, że dla działaczy tej partii samorząd jest nieistotny. Jednak my obywatele powinniśmy w tej sprawie mieć lepszą wiedzę i swoje odmienne zdanie.

Jak powinniśmy reagować jako obywatele i mieszkańcy? Najlepiej przy urnach wyborczych 13 – go października. Każdy, kto będzie wrzucał kartkę ze swoim wyborem, nie będzie podejmował tylko decyzji o tym kto będzie szefem rządu RP, ale również będzie decydował o dobrej lub złej kondycji lokalnych samorządów. Czyli o tym, czy będą lepsze szkoły, oświetlenie ulic, kanalizacja, wodociągi i chodniki w jego miejscu zamieszkania. Warto tego dnia pamiętać i o tej ważnej stronie naszego życia.

 

Jacek Wiśniewski, JW

samorządowiec,

działacz społeczny

No Comments Yet

Comments are closed

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank