Żółte Kamizelki a Sprawa Polska

Przez wiele miesięcy główne doniesienia z Francji dotyczyły „buntu żółtych kamizelek”; demonstracji setek tysięcy francuzów przeciwko polityce rządu i decyzjom Prezydenta Macrona. Dla wielu komentatorów sprawa była prosta: był to protest przeciwko wprowadzonemu przez prezydenta podatkowi klimatycznemu od paliw.

 Rebelia za życiem

Choć, pomimo wycofania tej decyzji, rozruchy nie wygasły, a nawet przybrały na sile, nie przyniosło to refleksji, że prawdziwe przyczyny leżą gdzie indziej. Większość obserwatorów nie potrafiła powiązać ruchu żółtych kamizelek z rodzącymi się w tym samym czasie takimi inicjatywami obywatelskimi jak Extinction Rebellion (ER), czy Młodzieżowy Strajk Klimatyczny.

Rzeczywiście w pierwszej chwili łączenie ich wydaje się nieuzasadnione. Przecież zarówno ich cele, jak i formy działania są zupełnie odmienne. Jak napisano wcześniej – pierwotną przyczyną buntu Kamizelek był podatek ekologiczny; a zarówno ER, jak i Młodzieżowy Strajk są ruchami radykalnie proekologicznymi.

Kamizelki akceptują przemoc, a ich protesty przyjmują najczęściej formę rozruchów, w których trakcie niszczone są samochody, rozbijane sklepowe wystawy, a w stronę policji lecą kamienie i Koktajle Mołotowa.

   Zupełnie inaczej wyglądają protesty członków Extinction Rebellion. Idea ruchu opiera się na zasadzie non violence – działania bez użycia przemocy. Choć, po to, aby zwrócić uwagę na konieczność ochrony klimatu i różnorodności biologicznej, także urządzają protesty uliczne – np. 21 listopada 2018 roku ponad 6000 osób zablokowało 5 mostów w Londynie, doprowadzając do całkowitego paraliżu miasta, to zgodnie z zasadą nieposłuszeństwa obywatelskiego uznają oni swoją odpowiedzialność za podejmowane działania.

W efekcie listopadowych akcji 70 uczestników zostało aresztowanych i odpowiedziało przed sądem. Podobnie działo się w wielu innych miastach na całym świecie W ten sposób działacze ER – podobnie jak wcześniej ruchy Gandhiego czy Martina L. Kinga – starają się wskazać na nieadekwatność działań politycznych wobec istotnych problemów. 

Także uczestnicy Strajku Młodzieżowego działają zgodnie z prawem. Choć najczęściej protesty urządzają w godzinach zajęć szkolnych, to planowane demonstracje zgłaszają odpowiednim władzom, a same demonstracje odbywają się bez jakiejkolwiek przemocy. Strajkują, bo skutki zmiany klimatu w największym stopniu dotkną właśnie ich, a są rozczarowani dotychczasową bezczynnością władz i próbami bagatelizowania tego problemu.

Sprzeciw wobec elit politycznych

Można więc zapytać, co łączy te różne ruchy, o tak odmiennych formach działania, celach i uczestnikach? W moim przekonaniu wspólny jest bodziec, dla których one powstały. Jest to sprzeciw wobec oderwaniu się elit politycznych od rzeczywistych problemów, protest przeciwko decyzjom podejmowanym tylko po to, aby uzyskać korzyści polityczne, lub wzmocnić własne grupy interesu, sprzeciw wobec powiązaniu polityków z biznesem i ich niechęci do podejmowania aktywnych działań oraz – a może wręcz przede wszystkim – lekceważeniu opinii i oczekiwań społecznych. 

Cechą wspólną jest rozczarowanie uczestników tych ruchów decyzjami politycznymi – podejmowanymi bez konsultacji społecznych i bez uwzględniania rzeczywistych problemów, które dotyczą ludzi.

Przykład idzie z Gdańska i z Warszawy

Warto popatrzyć z tej perspektywy na politykę krajową. Dla wielu osób zagadką była popularność śp. Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W dużym stopniu było to efektem jego osobowości i sposobu pracy – umiejętności rozmawiania z każdym mieszkańcem i braku barier w kontaktach z ludźmi.

Bardzo ważny był jednak styl pracy. Paweł Adamowicz był pierwszym politykiem lokalnym, który zdecydował się stworzyć panele obywatelskie[1], obiecując (a następnie dotrzymując tej obietnicy !), że jeśli rezultaty ich debat uzyskają wsparcie 60% uczestników panelu, to władze miejskie będą wdrażać te rozwiązania. Umożliwiło to nie tylko podejmowanie decyzji, które odzwierciedlały oczekiwania społeczne, ale przede wszystkim powodowały, że mieszkańcy mieli poczucie rzeczywistego wpływu na to, co w ich społeczności się dzieje.

Innym przykładem mogą być konsultacje, jakie władze Warszawy, jeszcze za kadencji Hanny Gronkiewicz-Walz przeprowadziły w ramach prac nad miejskim Programem ochrony środowiska. Pomimo tego, że przepisy wymagają jedynie biernego wyłożenia projektu Programu wraz ze sporządzoną do niego Prognozą Oceny Oddziaływania na Środowisko, Biuro Ochrony Środowiska Urzędu Miasta postanowiło przeprowadzić znacznie szersze konsultacje.

Przed rozpoczęciem prac stworzono specjalną stronę internetową, na której mieszkańcy mogli zgłaszać swoje propozycje do Programu, opinie i propozycje mieszkańców na temat kierunków przyszłych działań zbierano w trakcie siedmiu publicznych spotkań i dyskusji na najważniejsze dla stolicy tematy ekologiczne. Kiedy powstał projekt dokumentu, został on zaprezentowany publicznie, a o jego założeniach debatowano na kolejnych dwóch warsztatach. Formalne konsultacje przedłużono o dwa tygodnie, tak aby zapewnić, że wszyscy zainteresowani będą mogli się zapoznać z projektem i złożyć do niego uwagi. Dzięki temu powstał dokument, który nie trafił na półkę, ale stał się własnością wszystkich warszawiaków.

Choć po 30 latach demokracji i suwerenności, takie działania – zarówno te, które podejmował Prezydent Adamowicz, czy władze Warszawy – wydają się czymś oczywistym, to w praktyce tak oczywiste już nie są. W ostatnich latach jesteśmy bowiem świadkami decyzji podejmowanych coraz częściej nie tylko bez konsultacji społecznych, ale nawet bez uzyskania niezbędnych opinii ekspertów i specjalistów.

Kończy nam się czas – ale wciąż jest nadzieja!/*

Co chwila spotykamy się z działaniami, które podejmowane są wbrew oczekiwaniom społecznym i w sposób, który nie uwzględnia uwag zgłaszanych przez obywateli w trakcie formalnych konsultacji. Rodzi to frustrację, pogłębia niechęć do aktywności społecznej i współpracy obywateli z władzami.

Przykłady mamy na własnym, lokalnym podwórku. Decyzji o budowie w Baranowie Centralnego Portu Lotniczego nikt, przed podjęciem decyzji przez rząd, z mieszkańcami nie konsultował. Dopiero gdy rozpoczęły się protesty mieszkańców terenów objętych potencjalnym, negatywnym wpływem tej inwestycji władza zaczęła rozmawiać z obywatelami. Trudno  jednak nazwać konsultacjami przekonywanie i przekupywanie (jakoby wysokimi cenami wykupu) mieszkańców do podjętej już wcześniej decyzji. Pisał i mówił o tym w trakcie swojej kampanii samorządowej piszący na łamach tego miesięcznika Artur Kołosowski.

Już niedługo, 13 października podejmować będziemy decyzję, kto będzie naszym reprezentantem przez kolejne lata. Przed głosowaniem warto zastanowić się, kogo rzeczywiście chcemy wybrać.

Czy tych, którzy wiedzą lepiej jak nas uszczęśliwić i będą podejmować decyzje samodzielnie, bez oglądania się na nasze, obywateli, opinie i oczekiwania?

Czy na takich, którzy zamiast górnolotnych słów o naszych narodowych przewagach, patriotyzmie, Ojczyźnie, miejscu Polski w Europie będą chcieli, wspólnie z nami, rozwiązywać nasze rzeczywiste problemy? Te przyziemne i te o większej skali.

Tych, którzy będą chcieli powstrzymać dramat, jakim dla naszej lokalnej i regionalnej społeczności będzie budowa lotniska i centrum komunikacyjnego w Baranowie. Takich, którzy zajmą się przedłużającym remontem linii i dworców kolejowych oraz dramatycznym podziałem naszych miast wynikających ze ślimaczącej się inwestycji.

Czy znajdziemy kandydatów, którzy dostrzegą grozę, jaką dla naszych dzieci i wnuków stanowi katastrofa klimatyczna i ekologiczna i zechcą przeciwstawić się lobby, któremu na rękę jest pozostawienie dotychczasowego status quo?

Mam nadzieje, że znajdziemy i wybierzemy takich kandydatów. I dzięki temu nad Wisłą nie będziemy musieli tworzyć ruchu rodzimych żółtych, zielonych, albo innych kamizelek.

/* Hasło ruchu Extinction Rebellion

 

Zbigniew M. Karaczun

Dr hab. inż. Zbigniew M. Karaczun jest profesorem

w Katedrze Ochrony Środowiska SGGW w Warszawie


[1]  – celem panelu jest rozstrzyganie ważnych problemów na poziomie lokalnym, regionalnym lub krajowym w oparciu o jak najpełniejszą o nim wiedzę oraz zapoznaniu się ze stanowiskami wszystkich zainteresowanych tematem stron. Skład panelu ustalany jest losowo z uwzględnieniem kryteriów demograficznych: wieku, płci, wykształcenia, miejsca zamieszkania itp.

No Comments Yet

Comments are closed

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank