Paszkowianka

Czyli ostatni zajazd na Mazowszu

Ostatnie chwile wieczornego spotkania informacyjnego w Urzędzie Gminy Michałowice i przedłużającej się dyskusji na temat kontrowersji związanych z ewentualną budową „Paszkowianki” przypominały nieco sceny z Księgi VIII Pana Tadeusza.

Tempo rozwoju komunikacji indywidualnej w Polsce zaskoczyło nas. Wieloletnie opóźnienia w budowie dróg ekspresowych i obwodnic miast sprawiają, że takie nowo oddane drogi w niedługim czasie osiągają górne granice przepustowości. Na autostradzie A2 pomiędzy Warszawą a Łodzią przygotowywana jest budowa dodatkowych pasów ruchu, a podobnych odcinków jest więcej.

Pasmo osadnicze regionu pruszkowskiego i grodziskiego powstałe na równoległych niemal liniach PKP i WKD posiada obecnie na swoim północnym i południowym krańcu autostradę A2 i drogę ekspresową S8. Wszystkie te nitki zbiegają się w Warszawie i z wielu miejscowości regionu łatwiejszy jest dojazd do Warszawy niż do siedziby powiatu, gdzie ma się dostęp do usług publicznych.

Ten mankament znany jest od dawna i dawno wpisany m.in. do strategii rozwoju powiatu pruszkowskiego jako potrzeba budowy dróg o przebiegu N-S. Cztery dekady liczy sobie na przykład plan budowy tak zwanej „Paszkowianki”, drogi łączącej autostradę A2 od węzła między Brwinowem a Pruszkowem z węzłem drogi S8 w Paszkowie koło Nadarzyna.

Obwodnica Pruszkowa i jej skutki

Uśpiony temat „Paszkowianki” powrócił właśnie z impetem na forum publiczne, kiedy Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich wznowił projektowanie pierwszego z dwu odcinków tej drogi, czyli tak zwanego „etapu 1’. Chodzi o odcinek łączący autostradę A2 i drogę wojewódzką nr 719 z węzłem w Helenówku na wysokości zakładów L’Oreal.

Realizacją tej drogi zainteresowany jest przede wszystkim samorząd Pruszkowa, dla którego oznacza ona szansę na zachodnią obwodnicę miasta, przydatną szczególnie podczas przebudowy wiaduktu nad torami PKP w Pruszkowie, oraz samorząd Brwinowa, w którego przypadku chodzi o ułatwienie dostępności do terenów inwestycyjnych.

Nie ma obecnie żadnych informacji co do „etapu 2” budowy „Paszkowiankii” – czyli odcinka Helenówek – Paszków. Wskazana jest jedynie możliwość dojazdu z węzła “Helenówek” do drogi S8 drogą 720 przez Nadarzyn. Przed dotarciem do drogi S8 droga 720 przecina samo centrum Nadarzyna, nie dziwi zatem, że nadarzyński samorząd jest zainteresowany szybkim dokończeniem „Paszkowianki” z pierwotnie planowanym jej przebiegiem do węzła w Paszkowie.

Samorząd gminy Michałowice obawia się, że realizacja jedynie pierwszego etapu “Paszkowianki” stworzy dodatkowe strumienie ruchu tranzytowego przez gminę, drogami nieprzystosowanymi do takiej funkcji – jak to obecnie ma miejsce w Alei Marii Dąbrowskiej w Komorowie. Zagrożone są ulice: Główna w Nowej Wsi, Pruszkowska w Granicy, Brzozowa i Aleja Marii Dąbrowskiej w Komorowie. Wyrażane są również obawy o los cennych zasobów przyrody, zagrożonych bezpośrednio i pośrednio ewentualną budową.

Wójt gminy Michałowice, pani Małgorzata Pachecka, na spotkaniu informacyjnym dotyczącym tematu „Paszkowianki” z mieszkańcami głównie Granicy i Nowej Wsi, zadeklarowała chęć prowadzenia rozmów z pozostałymi samorządami, dla uniknięcia sytuacji, w której decyzja zapadnie w trybie administracyjnym. Jak bowiem widać, interesy samorządów, których dotyczy ta inwestycja drogowa, są równie zawikłane, jak ich granice pomiędzy Nową Wsią, Granicą a Strzeniówką.

Gmina Michałowice chce więc przeprowadzić badanie prognozy natężenia i kierunków ruchu pojazdów w kierunku drogi S8 – po wybudowaniu etapu pierwszego Paszkowianki i węzła w Helenówku.

Mieszkańcy protestują

Odmienne podejście do tematu „Paszkowianki” mają mieszkańcy Granicy i Nowej Wsi organizujący się pod przewodnictwem radnej gminy Michałowice, pani Agnieszki Paradowskiej, jako grupa protestu przeciwko budowie drogi.

Wskazują oni w szczególności na trzy kluczowe zagrożenia: budowa wysokiego wiaduktu nad torami WKD – szkoda krajobrazowa, przebieg planowanej drogi w sąsiedztwie kompleksu szkoły podstawowej w Nowej Wsi – zagrożenie hałasem i spalinami, oraz wycinkę znacznej powierzchni lasu o charakterze ochronno-rekreacyjnym.

Pani radna wezwała na koniec spotkania panią wójt do przyjęcia w całości stanowiska protestujących jako oficjalnego stanowiska gminy Michałowice. Bo my nie dopuścimy do budowy tej drogi i jak trzeba będzie, to pojedziemy do Warszawy – padło z sali.

Pomimo więc wielu merytorycznych wypowiedzi i nowych wątków poszerzających wiedzę na temat obwodnic Warszawy i możliwych innych opcji dróg tranzytowych zabrzmiało na koniec Panem Tadeuszem i poruszeniem w zaścianku.

Jako mieszkaniec Granicy, uważający Las Komorowski i przylegającą dolinę Utraty za nienaruszalne dobro wspólne, powinienem się solidaryzować bezwarunkowo z protestem przeciwko budowie “Paszkowianki”, ale przyznam, że mam wobec niego mieszane uczucia.

Po pierwsze mam wątpliwości co do intencji lidera tego ruchu, ponieważ nie jestem w stanie dobrze ocenić, czy to lider dla protestu czy protest dla lidera.

Po drugie irytuje mnie lokalny radykalizm (byle nie u nas!), a także odwrócenie się plecami od realnego problemu, jakim jest narastający ruch samochodowy i wykorzystywanie w roli dróg tranzytowych nieprzystosowanych do tego ciągów osiedlowych. To bierne godzenie się na metodę faktów dokonanych.

Dlatego bardziej odpowiada mi w tej kwestii pogląd pani wójt, że trzeba szukać rozwiązania problemu, zbierać dane i rozważać opcje, określając też rozsądne warunki brzegowe. Na przykład: nie – dla drogi dwujezdniowej, nie – dla wycinki Lasu Komorowskiego, etc.

Strata Utraty

Na mapie Studium Zagospodarowania Przestrzennego gminy Michałowice (patrz mapka poniżej) pokazany jest planowany przebieg „Paszkowianki” w wariancie podstawowym, najbardziej kontrowersyjnym – oraz wariant wykorzystujący odcinek ulicy Pruszkowskiej, w którym droga nie wchodzi do Lasu Komorowskiego. To wskazuje na możliwość, że istnieje jeszcze pole ograniczenia negatywnych skutków budowy drogi i warto szukać kompromisowych rozwiązań. A wygląda na to, że gmina Michałowice jest chyba jedynym liczącym się rzecznikiem ochrony Lasu Komorowskiego i doliny Utraty, dla Brwinowa bowiem te miejsca to daleka Galicja, gdzieś za górami, a dla Nadarzyna doskonale położone tereny inwestycyjne czego dowodzi plan wybudowania osiedla na 10 000 mieszkańców wśród lasów nad Utratą. Plan, który oznacza wprowadzenie do Lasu Komorowskiego dodatkowych kilku tysięcy samochodów!

I jeszcze na koniec trudno oprzeć się refleksji, że mamy wszyscy na ogół wielkie pretensje do planistów i ludzi odpowiedzialnych za budowę dróg za prowadzenie ich przez nasze miejscowości, zapominając o tym, że dzieje się to na nasze życzenie. W sposób drastyczny nadużywamy komunikacji indywidualnej, liczba samochodów na tysiąc mieszkańców rośnie dramatycznie – co widać w statystykach i na chodnikach osiedlowych uliczek. Trudno nam się przestawić na komunikację publiczną, jeszcze trudniej na rowery.

Z drugiej strony zależy nam – i słusznie – na zachowaniu resztek naturalnego krajobrazu wokół. Jak to pogodzić? Zapraszam do dyskusji – Facebook –Miasta i Ogrody.

Sławomir Kubisa, SK

  1. Paszków, podłączenie do węzła na drodze S8

2. Paszków, trasa planowanej drogi wiedzie krajobrazowym szlakiem czerwonym tkzw. Obwodnicy Warszawskiej PTTK

3. Czy na tej łące wśród lasów nad Utrata powstaną setki domów?

4. Czy ta leśna ścieżka zamienić się może w drogę ekspresową?

5. Zamiast Obwodnicy Turystycznej – obwodnica dla TIRów?

6. Granica – skrzyżowanie ulicy Rekreacyjnej i Pruszkowskiej

7. Tu, na zielonych połaciach doliny Utraty, gmina Nadarzyn planuje zbudowanie ogromnego osiedla na 10 000 osób…!

No Comments Yet

Comments are closed

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank