O wyborach do PE – krótko

„Europa nie jest niczym innym jak wielką wspólnotą złożoną z wielu mniejszych narodów. Francja i Anglia potrzebują pomyślności Polski i Rosji, podobnie jak każda z ich prowincji potrzebują pozostałych”

Monteskiusz, około 1721 r.

Nad urzeczywistnieniem tej idei najwyraźniej trzeba jeszcze popracować, a więc do dzieła. W dniu 16 kwietnia*, o północy upływa termin zgłaszania do PKW pełnych list kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Kandydaci zostaną zweryfikowani w wyborach powszechnych, równych i bezpośrednich, w głosowaniu tajnym (co do ostatniego przymiotnika mam pewne obawy, bo w naszych małych gminach często wiemy, jak kto głosuje).

Liczba europosłów wybranych w poszczególnych okręgach wyborczych (trzynastu) nie jest a priori ustalona, ponieważ cały kraj jest na potrzeby dzielenia mandatów traktowany jak jeden 52-mandatowy okręg.

My głosujemy – d’Hondt oblicza mandaty

Głosy przeliczane są na mandaty przy tzw. metody d`Hondta. Żeby zrozumieć na czym ona polega, przeprowadźmy kilka działań matematycznych na poziomie wczesnej podstawówki. Dodatkowo upraszczając, przyjmijmy następujące założenia:

– w głosowaniu bierze udział 457 osób

– w okręgu wyborczym o sześć mandatów zabiega pięć komitetów wyborczych A, B, C, D i E

– wszystkie komitety osiągają ustawowy próg wyborczy (5% partie, 8% koalicje)

– wszystkie głosy są ważne i tworzą następujący układ:
A – 150 głosów (33%)
B – 120 głosów (26%)
C – 90 głosów (20%)
D – 49 głosów (11%)
E – 48 głosów (10%).

Uzyskane wielkości, każdą z osobna, dzielimy przez kolejne liczby naturalne (1, 2, 3 …), wszystkie otrzymane ilorazy szeregujemy malejąco: 150(A). 120(B), 90(C), 75(A), 60(B), 50(A), 49(D), 48(E), 45(C), 37,5(A) itd.

Aby jeszcze dokładniej zobrazować ten proces:

ilość głosów komitetu A = 150 podzielona przez kolejno 1, 2 i 3 daje odpowiednio ilorazy 150, 75 i 50,

ilość głosów komitetu B = 120 podzielona przez kolejno 1, 2 i 3 daje odpowiednio ilorazy 120, 60 i 40,

ilość głosów komitetu C = 90 podzielona przez kolejno 1, 2 i 3 daje odpowiednio ilorazy 90, 45 i 30.

Wybieramy sześć najwyższych (tyle jest mandatów w okręgu) i mamy wyniki: komitet A zdobył 3 mandaty, B – 2, C – 1, a komitety D i E przepadły z kretesem, choć uzyskały poparcie 11% i 10%, a więc przekroczyły wymagany próg.

Viktor d`Hondt, belgijski matematyk i prawnik, sto lat temu starał się wymyślić idealny wzór na urzeczywistnienie zasady proporcjonalności, ale za bardzo mu nie wyszło. Chociaż, gdyby nasz okręg wyborczy był większy, powiedzmy ośmio mandatowy to D i E miałyby swoich reprezentantów (siódmy i ósmy iloraz). Jednak w małych okręgach wyborczych wynik na poziomie 10-11% oznacza porażkę.

Za to zwycięskie A przy 33% poparciu uzyska aż 50% mandatów. Nota bene tak jak PiS w wyborach do sejmu 2015 roku, dzięki d`Hondtowi i drastycznie wysokiej liczbie głosów zmarnowanych, 37,6% zamienił na 51% mandatów.

Jeśli opozycja nie popełni grubych błędów i my jako wyborcy będziemy uważniejsi, to w jesiennych wyborach PiS nawet z poparciem 40% nie będzie miał bezwzględnej większości. Natomiast w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, o ile wszystkie konkurujące komitety przekroczą wymagany ustawą próg, podział mandatów wg algorytmu d`Hondta będzie niemal idealnie proporcjonalny.

Zagłosujmy i cieszmy się WOLNOŚCIĄ WYBORU.

* nie mogłam się powstrzymać, to także moje urodziny

Barbara Rutkowska, BR

No Comments Yet

Comments are closed

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank