Kilka zdań o zmianie klimatu

Kiedy słyszymy o zmianie klimatu, to rzadko uważamy to za informacje, które mogą wpłynąć na nasze życie. Przecież to problem globalny, a negatywne skutki – o ile się pojawią – to wystąpią za wiele, wiele lat. A teraz? A teraz to może nawet dobrze, że klimat się ociepla: zimy będą łagodniejsze, a w lecie zamiast nad Adriatyk, jeździć będziemy nad Bałtyk. Więc w sumie – fajnie, że klimat się zmienia!
Skutki zmian klimatu występują już dziś
Niestety ten sposób myślenia jest błędny, a rzeczywistość nie będzie tak różowa, jak się wielu z nas wydaje. W październiku ubiegłego roku został opublikowany specjalny raport Międzyrządowego Panelu ds. Zmiany Klimatu – ciała składającego się z kilkuset naukowców badających przyczyny i potencjalne skutki zmiany klimatu – który ostrzega, że mamy tylko kilkanaście lat, aby powstrzymać proces wzrostu średniej temperatury Ziemi na bezpiecznym poziomie – to jest znacznie poniżej 2o C. Aby tak się stało, świat musi istotnie zredukować emisję tzw. gazów cieplarnianych, przede wszystkim dwutlenku węgla, ale także metanu, podtlenku azotu oraz tzw. gazów przemysłowych – freonów i halonów.
Można zapytać, dlaczego tak ważne jest to, żeby wzrost temperatury nie przekroczył poziomu 1,5 – 2o C. Odpowiedź jest prosta – od tego zależy nasze bezpieczeństwo. Wynika to stąd, że zmiany w systemach przyrodniczych zachodzą skokowo. Oznacza to, że po przekroczeniu pewnej granicy system stabilizuje się w zupełnie odmiennych niż początkowe granicach. Wzrost powyżej 2o C oznaczać więc będzie nie tylko to, że zatopione zostaną kraje położone na wyspach pacyficznych (np. Malediwy czy Tuwalu), ale załamie się sektor rolny, wzrośnie liczba zachorowań i zgonów spowodowanych chorobami tropikalnymi (które występować będą także na terenach, na których obecnie ich nie ma, czyli np. w Polsce), problemem stanie się dostęp do wody.
Rząd robi niewiele
Dlatego musimy zacząć działać już dziś. Prace powinny być prowadzone tak na poziomie krajowym, jak i lokalnym i obejmować zarówno działania na rzecz ochrony klimatu, jak i adaptacje do skutków jego zmiany. Niestety ostatnie miesiące pokazały, że rząd Polski nie jest gotowy na wdrożenie programów, które przyczyniłyby się do obniżenia emisji gazów cieplarnianych. Zamiast włączyć się w globalny trend i rozpocząć transformację energetyczną polegającą na wsparciu rozwoju rozproszonej energetyki obywatelskiej opartej na wykorzystaniu lokalnych, odnawialnych zasobów energetycznych, za wszelką cenę broni nieefektywnej i drogiej energetyki węglowej.
Brak jest także systemowego wsparcia efektywności energetycznej, a przecież jej rozwój – np. poprzez termomodernizację budynków mieszkalnych i wymianę sprzętu na efektywny energetycznie – jest skuteczną metodą redukcji emisji gazów cieplarnianych oraz bardzo efektywnym sposobem przeciwdziałania ubóstwu energetycznemu obywateli. Nie można także liczyć, na to, że obniżyć emisję pomoże program rozwoju elektromobilności. Z obiecanego przez premiera miliona elektrycznych aut, które już na początku następnej dekady miały jeździć po Polsce, w 2018 roku w całym kraju zarejestrowano jedynie… około 1300. Z tego około 800 to hybrydy plug-in, a tylko ok. 500 to prawdziwe elektryki. W tym tempie będziemy musieli poczekać jeszcze 199 lat, aby osiągnąć oczekiwany pułap miliona elektrycznych aut!
Dobrym przykładem małego zaangażowania rządu w kwestie ochrony klimatu była Konferencja Stron Konwencji Klimatycznej, której Polska była gospodarzem i która odbyła się w grudniu 2018 roku w Katowicach.
Wzbudzając zdumienie delegatów obecnych na spotkaniu przedstawiciele polskich władz: prezydent, premier, ministrowie, zamiast wskazywać działania, jakie nasz kraj będzie wdrażał, aby wywiązać się z międzynarodowych zobowiązań, promowali… polski węgiel. To trochę tak, jakby na konferencji dotyczącej chorób zakaźnych politycy reklamowali ruch antyszczepionkowy.
Cała nadzieja w samorządach
Dlatego tak ważna jest aktywność władz lokalnych. Samorządy powinny wdrażać programy redukcji emisji gazów cieplarnianych, ponieważ działania na rzecz ochrony klimatu przynoszą także inne korzyści: poprawa efektywności energetycznej, zastępowanie węglowych „kopciuchów” instalacjami korzystającymi z zasobów odnawialnych (panele fotowoltaiczne, kolektory słoneczne i pompy ciepła), rozwój transportu publicznego, rowerowego i pieszego to sposoby zmniejszenia emisji nie tylko dwutlenku węgla, ale również pyłów, tlenków azotu i siarki oraz węglowodorów aromatycznych, w tym także szczególnie niebezpiecznego dla naszego zdrowia benzo/a/pirenu.
Coraz więcej samorządów wprowadza w ostatnich latach programy zmniejszające emisję gazów cieplarnianych. Jednym z nich są dopłaty do wymiany pieców węglowych. Dzięki temu w Krakowie wymieniono już niemal 60% tego typu instalacji. W Warszawie, na początku 2019 roku, realizując swoje obietnice wyborcze nowy prezydent miasta zaproponował zwiększenie budżetu przeznaczonego na ten cel z 3 na 300 milionów złotych! Warto z tych doświadczeń skorzystać i u nas – choć nasze małe gminy nie dysponują zapewne aż tak wielkim budżetem, to warto wprowadzić ten program na miarę naszych możliwości. Bo zdrowie i życie ludzi jest wartością nadrzędną. Mamy taką świadomość w kraju, w którym co roku z powodu smogu umiera przedwcześnie prawie 50 000 osób.
Równie ważne jest, aby na poziomie lokalnym prowadzone były działania adaptacyjne do skutków zmiany klimatu. Katastrofalne ulewy, huraganowe wiatry, gwałtowne i nagłe zmiany pogody, susze na przemian z błyskawicznymi powodziami i podtopieniami stały się naszą codziennością.
To, co miało wystąpić dopiero pod koniec obecnego stulecia, obserwujemy już dziś. Zmiana klimatu i jej negatywne skutki to już nie przyszłość, one dzieją się na naszych oczach. Dlatego tak istotna jest ochrona zieleni w miastach, zwłaszcza drzew, które mogą stanowić ochronę przed coraz częściej występującymi w Polsce falami ciepła i takie projektowanie terenów zieleni, aby pełniły one funkcję suchych zbiorników retencyjnych, przejmując nadmiar wody opadowej w przypadku ulewnych deszczów. Wodę opadową warto zatrzymywać, aby można było z niej korzystać w okresach suszy. Programy takie można i należy realizować na terenach komunalnych, ale ważne jest także, aby wyposażać mieszkańców w wiedzę o prognozowanych, negatywnych skutkach i metodach przystosowania się do nich.
Samorządy powinny wspierać mieszkańców w działaniach adaptacyjnych, m.in. w zarządzaniu zielenią prywatną – np. przy pielęgnacji starych drzew czy badaniu, czy stanowią one zagrożenie, czy też mogą bezpiecznie rosnąć dalej. Istotne jest także zidentyfikowanie tzw. hot spotów, miejsc na terenie gminy, które w przypadku ekstremalnych zdarzeń pogodowych mogą stwarzać szczególne zagrożenie i uczyć mieszkańców, w jaki sposób powinni postępować, aby uniknąć niebezpieczeństwa.
Powstrzymanie spowodowanej działalnością człowieka zmiany klimatu i dostosowanie się do zmian, których nie da się uniknąć, to najważniejsze wyzwanie obecnego pokolenia. Choć problem ten ma charakter globalny – aby został skutecznie rozwiązany, wymaga współpracy międzynarodowej i aktywności wszystkich krajów – to o skuteczności działań decydować będą przede wszystkim aktywności podejmowane na poziomie lokalnym. Warto zdać sobie z tego sprawę, bo bez naszych indywidualnych wyborów i działań oraz bez naszej obywatelskiej aktywności niezbędne prace nie będą podejmowane – ani na poziomie krajowym, ani na lokalnym. Bądźmy więc aktywni i odpowiedzialni!
Zbigniew Karaczun
Dr hab. inż. Zbigniew M. Karaczun jest profesorem w Katedrze Ochrony Œrodowiska SGGW w Warszawie

No Comments Yet

Comments are closed

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank