WKD – moja miłość

Warszawska Kolej Dojazdowa to nieodłączny element krajobrazu długiego pasma osiedli i miejscowości, które dzięki tej linii powstały pomiędzy granicą miasta a Grodziskiem Mazowieckim. To nieodłączny element codziennego życia dziesiątków tysięcy mieszkańców, tych, którzy nią podróżują i tych, którzy przy jej torach mieszkają.
Spółka stanowi własność samorządu województwa mazowieckiego i w niewielkim stopniu gmin, przez które biegnie trasa kolei. Ostatnie dziesięć lat to okres dynamicznego przeobrażania infrastruktury WKD i jej modernizacji. Wymieniony został tabor, poprawiony i unowocześniony stan torów, przystanki uzyskały elektroniczną informację o ruchu pociągów.
Tak się złożyło, że w ostatnich latach jeździłem “wukadką” częściej niż kiedyś. I znowu zakochałem się w tym – jak by to nazwać – komfortowym wrażeniu bliskości metropolii (niech wybaczą mi ci, którzy z WKD korzystają jedynie w godzinach szczytu). W urodzie i wygodzie nowych wagonów oraz punktualności przejazdów.
Moje pierwsze spotkanie z kolejką dotyczyło jej wysłużonego oryginału ze składami English Electric, kiedy w końcu lat sześćdziesiątych odwiedzałem ciotkę w Komorowie. Tamte wrażenia nie miały nic wspólnego z komfortem, ale podróż była ekscytująca. Najpierw wagoniki ze zgrzytem sunęły ulicami Śródmieścia i Ochoty jak przerośnięty tramwaj, a potem rozpędzały się do swoistego cwału, kołysząc z hukiem na boki i do przodu, podczas gdy za oknami rozwijała się podmiejska zieleń.
Kiedy sam zamieszkałem w Komorowie, już w latach dziewięćdziesiątych, doceniłem ją po prostu za solidność – bo chyba trudno byłoby pochwalić tamtą WKD za coś więcej. Zmieniło się więc wiele – ale jednak nie wszystko na korzyść.
Wypadki na przejazdach
W miarę szybkiego wzrostu ruchu samochodowego na drogach przecinających linię WKD coraz częściej dochodziło do groźnych nieraz wypadków na przejazdach oznakowanych na ogół jedynie krzyżem św. Andrzeja i/lub znakiem STOP, uzupełnionych czasem zardzewiałą tabliczką „Sygnalizacja uszkodzona”, usprawiedliwiającą brak jakiejkolwiek sygnalizacji (np.przejazd w Granicy).
Chyba po spektakularnej kolizji w Grodzisku Mazowieckim, w której samochód ciężarowy wykoleił wagon WKD, wprowadzone zostało ograniczenie prędkości składu kolejki przed przejazdami do 20 km/h i dodatkowo uruchamianie przez maszynistę sygnału dźwiękowego w określonej odległości przed przejazdem.
W ostatnich latach część przejazdów doczekała się sygnalizacji świetlnej, niektóre nawet automatycznych półrogatek – jednak są przejazdy, na których potok pojazdów jest duży (Grodzisk –Nadarzyńska, Podkowa – Brwinowska, Granica – Pruszkowska, Komorów – Marii Dąbrowskiej) a mimo to pozostały nadal zwykłymi przejazdami niestrzeżonymi bez żadnej sygnalizacji czy zapór. W urzędowym języku kolejowym mają one kategorię D – przejazd niestrzeżony.
Barbarzyńca w ogrodzie
Zbliżająca się do tych przejazdów kolejka zwalnia i wydaje sygnał potężną (120 dB) syreną, co od kilku lat okoliczni mieszkańcy odczuwają jako nagłe przeniesienie z wymarzonego miasta ogrodu do przyfabrycznej osady z hiperaktywnymi majstrami. Wiem, o czym mowa, sam mieszkam pomiędzy przejazdem w Granicy a przejazdem w Komorowie, syrena stawia mnie na baczność co kilka minut. Od wczesnego rana do późnej nocy.
Nie wiem, jak wygląda stan nerwów tych, którzy mieszkają przy samych przejazdach. Tym bardziej że co jakiś czas zdarza się niesforny kierowca ignorujący ostrzeżenie i wówczas maszynista wysyła w jego kierunku potężny sygnał karcący, zapominając i o przepisach i o ludziach mieszkających w pobliżu. Jadąc rowerem wzdłuż toru w Komorowie od Starej Cukierni do stacji WKD, można z niego spaść, kiedy maszynista wyśle syreną sygnał „baczność!” w kierunku przejazdu przy stacji.

W tym rejonie co pewien czas rozlega się wielosekundowy ryk syreny, ilustrujący aktualny stan chaosu na przejeździe.
Ciszej, ale bezpieczniej
Ciszej, ale bezpieczniej na przejazdach kolejowo-drogowych. Takim tytułem opatrzyło Ministerstwo Infrastruktury informację o zmianie w 2018 roku rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać skrzyżowania linii kolejowych.
„Podstawą wprowadzenia zmian były wnioski wpływające do resortu dotyczące m.in. używania przez maszynistów kolejowych sygnałów dźwiękowych „baczność” przed przejazdami kolejowo-drogowymi na terenach zurbanizowanych” – przeczytać można na stronie Ministerstwa. „Zmiana ta poprawi komfort życia mieszkańców w wielu miejscowościach, w których domy znajdują się w pobliżu przejazdów kolejowo-drogowych. źródło: www.gov.pl
Jest to ciekawa sytuacja, kiedy minister dostrzega problem mieszkańców, którego zdają się nie dostrzegać ci, którzy bezpośrednio służą mieszkańcom.
Z drugiej strony wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach, dlatego nie wyciągajmy pochopnych wniosków. Jako redakcja miesięcznika „Miasta i Ogrody”, czujemy się powołani do skrupulatnego przedstawienia sytuacji na przejazdach WKD w całej jej złożoności: przepisów kolejowych i drogowych, dobrze pojętego interesu kierowców, dobrze pojętego interesu mieszkańców – oraz przede wszystkim konieczności zapewnienia bezpieczeństwa.
Zaczęliśmy od przedstawienia podejścia WKD do tego problemu. Prezentujemy je na sąsiedniej stronie. Będziemy też rozmawiać z zarządcami dróg (samorządami) i Policją, uzyskując w ten sposób pełne pole do ewentualnej dalszej dyskusji.
Na razie wiemy już na przykład, że WKD dobrze ocenia współpracę z zarządcami dróg – co jest bardzo ważne w świetle wyników kontroli NIK z roku 2017.
„NIK zauważa, że bezpieczeństwo użytkowników przejazdów kolejowo-drogowych zależy od odpowiedniego zakwalifikowania poszczególnych przejazdów do właściwej kategorii, co głównie zależy od natężenia ruchu na torach i przecinającej je drodze. Tymczasem kontrola NIK wykazała, że nieprawidłowo ustalano kategorie przejazdów i w konsekwencji nie stosowano odpowiednich systemów zabezpieczenia ruchu. Zasadniczą przyczyną tego stanu było nieaktualizowanie iloczynów ruchu kolejowego i drogowego na przejazdach, wskutek niewykonywania na bieżąco pomiarów natężenia ruchu. Problemem jest brak współpracy zarządców linii kolejowych z zarządcami dróg.” źródło: www.nik.gov.pl
Hałas i chaos
WKD jest niewątpliwie świadome uciążliwości hałasu sygnałów kolejki dla mieszkańców i stara się zmniejszyć ich dokuczliwość przez modyfikację syren. Niestety skutki nie są odczuwalne. Dla mieszkańców oczywiste jest, że daleko większe znaczenie ma w tym przypadku czynnik ludzki. Sygnały brzmią tak różnie, że niemal dałoby się po nich rozpoznać poszczególnych maszynistów. Od uroczych gwizdków starej lokomotywy, poprzez szybki bip, do przeciągłej, mocnej syreny z powtórzeniem – każdy z nich to swoista dźwiękowa sygnatura.

Trzeba przyznać, że zastosowana przez WKD procedura zmniejszania prędkości i oznajmiania przejazdu pociągu potężną syreną wyraźnie zwiększyła bezpieczeństwo na niestrzeżonych przejazdach. Jednak utrzymywanie przejazdów w kategorii D, w sytuacji gęstniejącego ruchu, oznacza nie tylko hałas, ale też sankcjonuje chaos. Czy jest to zatem rozwiązanie odpowiednie dla 21 wieku?
Sławomir Kubisa, SK

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank