Holland – Poland – Nasze pierwsze Święta w Polsce

Od redakcji: Artykuł jest kontynuacją naszej serii – Holland – Poland. Zachęcamy również do przeczytania wcześniejszego artykułu.


Pod koniec grudnia zbliża się koniec roku, a w Polsce następuje gorący okres przygotowań do Świąt. Robi się coraz zimniej, czasem pada śnieg, a na ulicach, drzewach i placach pojawiają się piękne świąteczne lampki. W wielu miejscach stoją duże zdobione choinki. Miło, bo jest już wcześnie ciemno, a z tymi wszystkimi światłami w wielu kolorach jest fajnie na zewnątrz.

My również kupiliśmy choinkę do domu i ubraliśmy w kolorowe lampki duże drzewo na zewnątrz w ogrodzie. Na naszych drzwiach frontowych zawisły bożonarodzeniowe gałązki z ogrodu – również ze światłami i dekoracjami. Stało się bardzo przytulnie.

Wewnątrz jesteśmy zajęci jeszcze remontem kuchni, więc świąteczny obiad w naszym domu byłby trudny, może w przyszłym roku? Wigilia z naszą rodziną była huczna, przyszło wiele osób, były dzieci z dziadkami i babciami, wujami i ciotkami. Wszyscy byli mile widziani, było nas 25 osób! Wow, tak nie zdarza się w Holandii. Ja nigdy tego nie doświadczyłam, a w większości domów po prostu nie ma na to miejsca.

Przygotowania do Bożego Narodzenia pochłaniają zatem dużo czasu. Pomagałam przy robieniu pierogów i umiem teraz sama je zrobić. Przytulnie było siedzieć z innymi babciami przez dwa popołudnia i lepić ciasto z nadzieniem w środku, czyli pierogi. Po powrocie do siebie piliśmy przyjemny domowy napój i czatowaliśmy z przyjaciółmi z Holandii.

Wigilia minęła radośnie. Było pyszne jedzenie, bo każdy przyniósł coś od siebie. Po wieczerzy Mikołaj przyniósł świąteczne prezenty dla dzieci. W Boże Narodzenie dom znów był pełen. Każdy stworzył własną potrawę, więc wybór był bardzo duży i wszystkiego było bród. Co przyjemne, nawet świąteczne pieśni były śpiewane i wszyscy śpiewali razem.

Po Bożym Narodzeniu poszliśmy na koncert kolęd do Podkowy Leśnej i tam też pięknie śpiewaliśmy, razem z całą salą. Ciepli i przyjaźni byli wszyscy ludzie, czułam się jak w domu.
Potem przyszedł koniec starego roku. W Holandii jest wiele problemów związanych z odpalaniem fajerwerków. Wiele osób i zwierząt nie lubi tych huków. Są zanieczyszczające i niebezpieczne, a już na kilka dni przed „sylwestrem” niektórzy próbują strzelać. Dziś jednak jest dużo protestów przeciwko fajerwerkom, a w miastach są wyznaczone strefy, które są wolne od fajerwerków. Mówi się nawet o zakazie fajerwerków wykonywanych przez firmy prywatne, co ponownie wywołuje wiele protestów.

Cóż za zdziwienie poczułam, gdy ktoś mi powiedział, że w Warszawie nie można używać fajerwerków. Także w naszym mieście Grodzisk Mazowiecki nie było fajerwerków, ale zamiast pokazów sztucznych ogni odbył się piękny pokaz laserowy. Pokaz laserowy nikogo nie straszy i nie jest niebezpieczny.

Zdziwiłam się też, że z drugiej strony w Polsce fajerwerki można kupić i używać przez cały rok. Wydaje się to sprzeczne. Może to właśnie robi różnicę: dozwolone lub zabronione. U nas na wsi oczywiście było strzelanie, tutaj wokół domów jest znacznie więcej miejsca niż w Holandii i nie ma groźby zapalenia, Tak czy owak, o wpół do drugiej w nocy skończyło się wszystko i nastąpiła cisza.

Moja wnuczka, która ma 8 lat, poszła na imprezę sylwestrową do Mediateki w Grodzisku. Wszystko było specjalnie przygotowane dla dzieci. Świetnie się bawiła i całą noc nie spała.
Teraz rozpoczął się nowy rok, w międzyczasie ozdoby świąteczne zostały ponownie posprzątane. Zima trwa, mamy nadzieję, że będzie to zdrowy i szczęśliwy rok dla wszystkich.

Hanna Laffra

Tłumaczyła z niderlandzkiego: Ewa Śnieżek (ES)

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank