Zdradliwy urok kominka

Według tygodnika The Economist, spalanie drewna w kominkach powoduje w Wielkiej Brytanii większą emisję groźnych cząstek 2.5 PM niż tamtejszy transport drogowy i przemysł – razem wzięte.

Podczas gdy od lat dziewięćdziesiątych wycofywany był z systemów ogrzewania mieszkań węgiel, a inne źródła zanieczyszczeń powietrza, takie jak rolnictwo, transport, przemysł – znacząco redukują ich ilość, to udział drewna kominkowego jako źródła emisji groźnych dla naszego układu oddechowego i nerwowego cząstek 2,5 PM rośnie w tym samym czasie nieustannie.

Norweskie drewno

Palenie drewnem w mieszkaniach to trend trudny obecnie do powstrzymania, na listach bestsellerów roku 2015 w krajach skandynawskich zamiast powieści Stiega Larssona znalazła się książka opiewająca wiekową tradycję i upodobanie mężczyzn do przygotowywania drewna na opał – Norwegian Wood – rąbanie, układanie i suszenie drewna.

Według statystyk z roku 2015, w 7,5% mieszkań w Wielkiej Brytanii pali się drewnem kominkowym – dla ciepła i dla klimatu. Choć lekarze wzywają do poważnego opodatkowania sprzedaży nowych kominków, rząd jest wstrzemięźliwy i wprowadza na razie ograniczenia na obrót drewnem niesezonowanym.

A u nas?

Kominki stały się nieodłączną częścią pokoi dziennych we wszystkich nowych domach również w Polsce, a spacerując jesienią po podwarszawskich osiedlach, łatwo przekonać się można, że na większości posesji stosy drewna kominkowego już czekają na zimę.

Według polskich statystyk 11% domów opalanych jest drewnem w kominkach, kozach i kotłach – gazem zaś 13,5% domów.

Hardcorowych, otwartych kominków już chyba w ogóle nie ma, ale kogo nie kręci wpatrywanie się w ogień płonących szczap – nawet przez osmaloną szybę?

Śmieci palą!

A z drugiej strony, kiedy jesienią i zimą ciśnienie rośnie, powietrze stoi, i mży mżawka – nasze okolice spowija smrodliwy całun, a fora dyskusyjne huczą. Śmieci palą, plastiki, opony, miał węglowy!

Czy naprawdę jesteśmy takimi bezmyślnymi samobójcami?! Kiedy ostatnio widział ktoś w swoim sąsiedztwie, tak powszechne jeszcze trzy dekady temu dostawy węgla czy koksu – nie mówiąc o miale węglowym? A może ktoś widział na posesjach równo poukładane, porąbane szczątki opon? Butelki PET – tak, to prawdopodobne, choć równie szalone.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Śmieci śmieciami, ale podstawowym, poza gazem, opałem w nowszych podwarszawskich osiedlach jest drewno. Podobnie jak w Anglii i innych krajach. Ten trend utrzyma się zapewne jeszcze przez jakiś czas i warto sprawdzić, co należy zrobić aby negatywne skutki spalania takiej biomasy – zarówno dla nas samych, jak i dla naszych sąsiadów ograniczyć.

Jakie drewno

Drewno gatunków iglastych, ze względu na wysoką emisję substancji szkodliwych, w tym benzo(a)pirenu – oraz ze względu na niską wartość opałową powinno być stosowane jedynie do rozpalania, w formie drobnych szczapek.

Do palenia w kominku należy stosować drewno gatunków liściastych, sezonowane co najmniej dwa lata. Drewno sezonowane krócej, o wilgotności wyższej od 20%, bezwzględnie nie powinno być stosowane jako opał z wielu względów – zdrowotnych (wysoka emisja substancji szkodliwych), bezpieczeństwa (duża ilość smoły drzewnej osadzającej się na ścianach komina) i ekonomicznych (niska wydajność cieplna i większe zużycie)

Jeśli chodzi o gatunki, to najlepszym paliwem jest suche drewno dębowe, dalej grab, buk, drewno drzew owocowych i brzozy.

Ciekawą instrukcją na temat samej techniki rąbania drewna do kominków stanowią filmy w serwisie Youtube: Porąbana wiedza – cz.I i cz. II.

Sposób palenia

Aby zredukować zadymienie podczas rozpalania kominka warto stosować metodę „od góry”, w której polana ułożone są spodzie stosu, zaś wyżej drobne szczapki – najlepiej brzozowe, i podpałka. W ten sposób szybko ogrzewa się przewód kominowy i wytwarza odpowiedni ciąg do rozpoczęcia spalania grubszego drewna. Oczywiście – w pełni otwarty musi być w czasie rozpalania regulator dopływu powietrza do komory kominka, a także szyber – odpływ spalin do komina. Takie same warunki dotyczą ponownego dokładania drewna do kominka.

Przepływ powietrza pozostaje otwarty aż do czasu kiedy polana przekształcą się w żarzące się fragmenty węgla drzewnego. Wówczas należy przymknąć szyber i ograniczyć dopływ powietrza do komory. Faza żaru nie trwa jednak na ogół dłużej niż 20 minut, jeśli chcemy nadal palić w kominku, należy dołożyć kolejne polana w chwili kiedy temperatura żaru jest wciąż wysoka, wówczas szybko zachodzi samozapłon grubego drewna. Ponownie rozpoczyna się wówczas faza płomienia z pełnym przepływem powietrza.

Zamiast konkluzji

Zanieczyszczenie wewnątrz pomieszczenia opalanego drewnem
Zanieczyszczenie wewnątrz pomieszczenia opalanego drewnem

Sam nie mam kominka, palę czasem drewnem dębowym w stuletniej kozie z wkładem szamotowym. Drewno ładuje się od góry, zatem przy dokładaniu spaliny mają sporą szansę wydostania się do pokoju. Jednak pomiary wykonane prostym czujnikiem smogu nie wykazały wahań stężenia pyłów zawieszonych PM2.5 w ogrzewanym pomieszczeniu większych od 5 µg/m3 i pozostawały na poziomie ca 25 µg/m3.

Natomiast kilka spacerów po okolicy z takim czujnikiem przekonało mnie, że co prawda w dni niesmogowe, a zimne trują ewidentnie właściciele starych domów opalanych węglem w różnej postaci i bóg wie czym jeszcze – to jednak w dni smogowe, kiedy cała okolica równo nasycona jest pyłem zawieszonym – to my dokładamy się z naszym niewinnym drewnem. A świadomość tego sprawia, że cały urok kominka pryska.

Sławomir Kubisa, SK

No Comments Yet

Comments are closed

Redakcja

redakcja@miastaiogrody.pl

Wydawca

stowarzyszenie@miastaiogrody.pl

Składki i darowizny

 38116022020000000367219228 MBank